Mam za sobą dwa porody. Pierwszy – niespodziewanie trudny. Czy myślałam, że nic i nikt nie jest w stanie mi pomóc? Jasne! Były takie momenty. Dlatego…

Mam za sobą dwa porody. Pierwszy – traumatyczny. Czy myślałam, że nic i nikt nie jest w stanie mi pomóc? Jasne! Były takie momenty. Dlatego…

01

Matka zrozumie matkę

I nie tylko w kwestii dziecka, ale także w kwestii własnego ciała

Wkrótce wrócisz do formy, Jesteś matką, to najważniejsze, 3 miesiące i będziesz znów wyglądać jak przed porodem. Wszyscy powtarzali mi, że będzie dobrze, że przecież jestem trenerką fitness i 15 kg po ciąży to nic takiego, zgubię je szybko. Słuchałam tych prób pocieszenia, uśmiechałam się wymuszenie, a gdy drzwi zamykały się za gośćmi, płakałam. Czułam ból, czułam dyskomfort, czułam, że nie jestem sobą, że nie wyglądam jak ja. Mijały miesiące, a waga uparcie trwała. Czy ćwiczyłam?

02

Gdzie jest pomoc dla kobiet po porodzie

Gdy „zwykły fitness” nie działa

O borze zielony, jak ja ćwiczyłam! Jak szalona! Miałam trenerkę personalną, chodziłam do najlepszego klubu w mieście, ćwiczyłam w domu, konsultowałam się z lekarzami, kupiłam kilka kursów online, wydając setki funtów… i nic. Kilkanaście miesięcy po porodzie wyglądałam jakbym była w 7 miesiącu ciąży! Nie byłam w stanie równomiernie zrzucić kilogramów. Moje samopoczucie z dnia na dzień było gorsze. Gdy pojawiła się myśl, że to kara za późne macierzyństwo, powiedziałam sobie: Magda, chyba Cię zdrowo #*$@*! 😉 Weź się w garść!

03

Rozwiązanie było bliżej, niż myślałam

Czyli od bezsilności do programu ćwiczeń

Ponieważ treningów dedykowanych kobietom po porodzie, szczególnie ciężkim, było bardzo mało i były niekompletne, zabrałam się sama do pracy. Zaczęłam szukać informacji w zagranicznych źródłach, fitnessowych i medycznych, zestawiać ze sobą informacje, bazować na mojej wiedzy instruktorskiej i… testować na sobie. Czy nastąpiła cudowna przemiana? Takie są tylko w bajkach i na profilach instagramowych 😉 Pracowałam na siebie półtora roku. Tak, dziewczyny, półtora roku. I właściwie nadal pracuję. Ćwiczyłam codziennie, sprawdzałam, na co reaguje moje ciało i jak reaguje. Po dokładnie 547 dniach 12 godzinach i 43 minutach uświadomiłam sobie, że w końcu czuję się dobrze. Uśmiechnęłam się i rozpłakałam. Tak po ludzku, ze szczęścia. Dotarcia do tego etapu życzę Ci z całego serca.

podpis
Matka zrozumie matkę 01

Matka zrozumie matkę

I nie tylko w kwestii dziecka, ale także w kwestii własnego ciała

Wkrótce wrócisz do formy, Jesteś matką, to najważniejsze, 3 miesiące i będziesz znów wyglądać jak przed porodem. Wszyscy powtarzali mi, że będzie dobrze, że przecież jestem trenerką fitness i 15 kg po ciąży to nic takiego, zgubię je szybko. Słuchałam tych prób pocieszenia, uśmiechałam się wymuszenie, a gdy drzwi zamykały się za gośćmi, płakałam. Czułam ból, czułam dyskomfort, czułam, że nie jestem sobą, że nie wyglądam jak ja. Mijały miesiące, a waga uparcie trwała. Czy ćwiczyłam?

Gdzie jest pomoc dla kobiet po porodzie 02

Gdzie jest pomoc dla kobiet po porodzie

Gdy „zwykły fitness” nie działa

O borze zielony, jak ja ćwiczyłam! Jak szalona! Miałam trenerkę personalną, chodziłam do najlepszego klubu w mieście, ćwiczyłam w domu, konsultowałam się z lekarzami, kupiłam kilka kursów online, wydając setki funtów… i nic. Kilkanaście miesięcy po porodzie wyglądałam jakbym była w 7 miesiącu ciąży! Nie byłam w stanie równomiernie zrzucić kilogramów. Moje samopoczucie z dnia na dzień było gorsze. Gdy pojawiła się myśl, że to kara za późne macierzyństwo (I dziecko – ponad 36 lat, II dziecko – prawie 41), powiedziałam sobie: Magda, chyba Cię zdrowo #*$@*! 😉 Weź się w garść!

Rozwiązanie było bliżej, niż myślałam 03

Rozwiązanie było bliżej, niż myślałam

Czyli od bezsilności do programu ćwiczeń

Ponieważ treningów dedykowanych kobietom po porodzie, szczególnie ciężkim, było bardzo mało i były niekompletne, zabrałam się sama do pracy. Zaczęłam szukać informacji w zagranicznych źródłach, fitnessowych i medycznych, zestawiać ze sobą informacje, bazować na mojej wiedzy instruktorskiej i… testować na sobie. Czy nastąpiła cudowna przemiana? Takie są tylko w bajkach i na profilach instagramowych 😉 Pracowałam na siebie półtora roku. Tak, dziewczyny, półtora roku. I właściwie nadal pracuję. Ćwiczyłam codziennie, sprawdzałam, na co reaguje moje ciało i jak reaguje. Po dokładnie 547 dniach 12 godzinach i 43 minutach uświadomiłam sobie, że w końcu czuję się dobrze. Uśmiechnęłam się i rozpłakałam. Tak po ludzku, ze szczęścia. Dotarcia do tego etapu życzę Ci z całego serca.

Czy wiem, o czym mówię?

Chciałabym, abyś miała pewność, że możesz mi zaufać. Że jak mówię „nie ćwicz tak, bo to Ci szkodzi”, to wynika to ze znajomości naszych ciał.

Z wykształcenia jestem biologiem specjalizującym się w fizjologii rozrodu ssaków (także ludzi) i endokrynologii.

Jestem zarejestrowana jako Biomedical Scientist w Anglii, bo tu mieszkam 🙂

Pracuję w laboratorium cytologicznym i na co dzień badam próbki pobierane od kobiet pod kątem wykrywania zmian przedrakowych oraz raka szyjki macicy.

Od 16 lat jestem instruktorem fitness, a konkretnie – jak mówi certyfikat Ministerstwa Edukacji Narodowej – instruktorem rekreacji ruchowej ze specjalnością fitness.

Prowadziłam zajęcia fitness w Polsce, w Krakowie (może nawet miałaś okazję ze mną ćwiczyć? :)) i w Anglii (od 2007 roku).