Misja na wrzesień 2019: Poranne Rytuały

“Misja na każdy miesiąc” to formuła, którą proponuję Ci, by pomóc myślom nieuczesanym przekształcić się w dobre nawyki. Myślę, że nie jestem jedyą osobą, dla której wrzesień, podobnie jak styczeń, przynosi nowy początek. Styczeń jest tym najbardziej oczywistym przełomem, gdyż jako miesiąc rozpoczynający Nowy Rok, przynosi ze sobą nowe możliwości, nadzieje i plany. Ale każdego roku również we wrześniu czuję tę samą ekscytację – zmienia się pogoda, dzieci wracają do szkoły, a każdy z nas dostaje nową szansę na dokonanie zmian w swoim życiu.

Misja na wrzesień 2019: Poranne Rytuały

Zastosowanie porannych rytuałów jest proste i praktyczne, ale niesie ze sobą potencjał, by zmienić Twoje życie na zawsze! Czy masz swoje poranne rytuały, które stosujesz każdego dnia? Czy, pozwól, że sprecyzuję to pytanie – czy masz swoje poranne rytuały, które INTENCJONALNIE stosujesz każdego dnia?

Jakiś czas temu zostałam zmuszona do rewizji swojego codziennego grafika. Stało się to w sposób naturalny, gdy po zakończonym urlopie macierzyńskim wracałam do pracy w laboratorium. Praca etatowa wywróciła do góry nogami mój świat, który przez rok kręcił się wokół dzieci (a szczególnie wokół mniejszego Szkraba), ale też dała szansę na uporządkowanie go i wprowadzenie stałej rutyny. Ponieważ należę do osób, które nie wysiedzą długo spokojnie, bo zawsze je roznosi energia i po prostu muszą działać, taka niejako narzucona rutyna dała mi szansę na zatrzymanie się w biegu i spokojne zastanowienie się, jak najlepiej poukładać te poranne chwile, aby maksymalnie wykorzystać możliwości, które ze sobą przynoszą.

Wiedziałam jedno – nie chciałam, by ten poranny czas, zanim wyjdę do pracy (ale też kiedy dzieci jeszcze śpią), przeciekał mi przez palce. To była moja szansa na złapanie chwili oddechu dla siebie, na skradnięcie tych okruchów dnia i przeznaczenie ich na własny rozwój, lub na wyciszenie myśli i medytację. Ta niby niepozorna zmiana – intencjonalne rozplanowanie poranka – dosłownie zmieniła życie moje i całej naszej rodziny.

Nie powiem Ci dokładnie, jak powinnaś rozplanować swoje poranne chwile, ani jakie poranne rytuały powinnaś wykonywać, ponieważ dla każdej z nas będą one wyglądały inaczej. Mam jednak nadzieję, że wspólnie, jako grupa wspierających się Świetnych Kobiet, możemy przedyskutować ideę rozpoczynania każdego dnia z planem i zamysłem.

Podpowiem Ci konkretne pomysły oraz pokażę moje własne “rytuały”, by następnie pozwolić Ci sobie je przemyśleć i poeksperymentować w drodze do Twojego własnego, indywidualnie dopasowanego planu poranka.

Bezcenne osobiste Poranne Rytuały

Wczesne godziny poranka są niezwykle ważne w kontekście całego dnia – wiedzą to wszyscy ludzie, którzy świadomie planują swój dzień i żyją według ustalonych celów. Jeśli posłuchasz wywiadu lub przeczytasz artykuł na temat znanego “człowieka sukcesu”, prezesa czy twórcy, szanse są, że usłyszysz, jak ważną rolę w ich życiu odgrywa właśnie poranna rutyna, którą ustalają i podtrzymują ze świadomym zamiarem, a nie tylko jako odpowiedź na chwilowe okoliczności.

Szczególnie odczułam to będąc jeszcze na urlopie macierzyńskim – kiedy budziłam się zanim obudziły się moje dzieci, czas do ich pobudki wykorzystywałam najlepiej, jak mogłam. Często poświęcałam 20 minut na medytację (o medytacji będzie sporo w kolejnych artykułach), co pozwalało mi wyciszyć umysł, pozbierać myśli, uspokoić emocje i mentalnie przygotować się na wyzwania nadchodzącego dnia. Przez tak rozpoczęty dzień byłam w stanie przeprowadzić siebie i dzieci, zwykle z humorem opanowując pojawiające się trudności. Dni, kiedy budziłam się razem z dziećmi i musiałam dosłownie zwlekać się z łóżka, nie będąc w stanie rozpocząć dnia bez mocnej kawy, znacznie częściej przypominały wyboistą drogę pełną pułapek. Przez takie dni musiałam dosłownie przeciągać siebie i dzieciaki, reagując tylko na bieżące wydarzenia i codzienne wyzwania.

Przykładowy Poranny Rytuał

Ze względu na fakt, że każda z nas jest na innym etapie życia, mamy różne potrzeby i różnie musimy dostosować swój grafik do grafika całej rodziny. Jeśli nie masz jeszcze ustalonych swoich porannych rytuałów, lub od samego rana “płyniesz z prądem” i po prostu reagujesz na to, co przynosi kolejny dzień, popatrz proszę na mój poranny plan – możesz z nim poeksperymentować, podpatrzeć to, co działa dla Ciebie, wykorzsytać elementy, które uważasz za szczególnie Ci bliskie i zbudować własny plan.

5:00 – nawet nie potrzebuję alarmu, żeby wstać o 5 rano. Tak, wiem, dla wielu osób to środek nocy, dlatego taki nacisk kładę na indywidualizację. Moje dzieci budzą się koło 7 rano (jeśli mam szczęście, jeśli nie – wówczas wstają po 6-tej), więc godzina lub dwie tylko dla siebie to cały luksus, na jaki mogę sobie pozwolić. W moim odczuciu warto. Nawet bardzo warto.
5:05 – zapamiętuję sny. Pierwsze pięć minut po przebudzeniu poświęcam na świadome przebiegnięcie myślami po snach, które jeszcze pamiętam. Kiedy powtórzę je w myślach, łatwiej jest mi je potem zapisać, gdy wstanę. Sny zapisuję od dawna, jeśli dopiero zaczynasz, nie zrażaj się – na początku trzeba włożyć trochę pracy w ich zapamiętanie, z czasem robi się łatwiej. Próbuj aż do skutku!
5:10 – szklanka letniej lub ciepłej wody z octem jabłkowym (około 2 łyżki stołowe) lub szklanka wody z sokiem wyciśniętym z cytryny, lub po prostu szklanka wody.
5:15 – krótka medytacja. A właściwie wizualizacja, w której skupiam się na tym, jak będzie wyglądał mój dzień oraz wyrażam wdzięczność za wszystko, co jest w moim życiu.
5:25 – krótkie ćwiczenia fizyczne. Nie po to, by się zmęczyć, ale po to, by obudzić ciało. Przeplatam tu elementy pilatesa, jogi i stretchingu, wszystko łączę z ćwiczeniami wzmacniającymi dno miednicy.
5:35 – błyskawiczny prysznic, który odświeża mnie nie tylko fizycznie, ale też psychicznie.
5:40 – czytam. To taki luksus, na który przy dwuletnim dziecku rzadko mogę sobie pozwolić, więc wykorzystuję poranną ciszę na krótką randkę z książką.
6:00 – dopiero teraz otwieram kalendarz i zaczynam realizować plan na dany dzień. O tej godzinie zaczyna się moja przygoda z Fitneą, a właściwie jej online’owa część.
6:30 – 7:00 – zależnie ile mam szczęscia w danym dniu (czasem nawet bliżej 7:30!) – dzieci się budzą i kompletnie przejmują moją uwagę. Kończy się tylko mój czas, zaczyna się czas rodzinny.

Zauważ, że nawet nie zająknęłam się o mailach ani telefonie – tych nie dotykam aż do czasu, gdy starszy syn zostaje odprowadzony do szkoły. Wtedy dopiero nadchodzi pora na firmową korespondencję oraz sprawy Klientek, które ze mną trenują.

Plan ten stosuję w dni, kiedy nie jadę do laboratorium. Gdy pracuję w labie (3 dni w tygodniu), wstaję o 4:30, a mój poranny czas znacznie się skraca. W te dni nie czytam (zamiast książki rano, siedząc przez pół dnia przy mikroskopie, słucham podkastów lub audiobooków), a medytację przesuwam na chwile, kiedy dojeżdzam już do pracy – 10 minut przed rozpoczęciem pracy to wszystko, czego mi trzeba).

Rozumiem, że nie każdej z Was ten plan przypadnie do gustu – na początku pobudka o 4:30 rano mnie też wydawała się skrajnym pomysłem (z tej perspektywy wstawanie o 5 rano uważam za luksus!). Dlatego zachęcam, byś potraktowała to jako eksperyment – spróbuj, przekonaj się, czy to u Ciebie zadziała. Jeśli nie, przesuń wszystko na późniejszą godzinę. Dostosuj do własnych potrzeb. Ja teraz nie wyobrażam sobie już innego scenariusza. Mój poranny czas tylko dla siebie jest dla mnie świętością, którą chronię. Jest tylko mój, daje mi siłę i poczucie sensu. Nie mam wystarczająco mocnych słów, którymi mogłabym Cię zachęcić do świadomego zaplanowania Twoich indywidualnych Porannych Rytuałów. Spróbuj, poeksperymentuj, przekonaj się na własnej skórze, wreszcie… pokochaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *