Temat miesiąca – październik 2019: Eksperymentuj!

“Temat miesiąca” to formuła, którą proponuję Ci, by pomóc myślom nieuczesanym przekształcić się w dobre nawyki.
Październikowy temat specjalnie wybrałam jako jeden z pierwszych. Chcę przybliżyć Ci trochę sposób, w jaki patrzę na życie, abyś mogła świadomie zadecydować, czy jestem osobą, w towarzystwie której chcesz usiąść, wirtualnie wypić kawę (już znasz moją słabość do tego napoju!), pogadać o zwykłych sprawach i codziennych, ludzkich dylematach.

Temat na październik 2019: Eksperymentuj!

Jak zapewne wiele z nas, wychowywana byłam w tradycyjnym tonie: “ucz się dobrze, miej piątki, idź na studia”,  “nie wychylaj się”, “nie wypada”… Szczególnie to ostatnie przez długi czas nadawało bieg mojemu życiu. Życiu, w którym nie było miejsca na asertywność, bo większość decyzji dyktowana była właśnie przez magiczne “co ludzie pomyślą” oraz “czy tak wypada”. Nie będę Cię zanudzać historią o buncie (bo taki chyba każda z nas ma na koncie?) ani o tym, jak uczyłam się – już jako dorosła kobieta – stawiać własne granice. Zmiana myślenia i całego mojego systemu wartości przyszła do mnie zupełnie niespodziewanie, gdy, będąc tuż przed 30-tką, z trudem szłam przez najciemniejszy okres w życiu.

Ten dzień pamiętam dokładnie – była piękna jesień, taka prawdziwie złota, słoneczna, wciąż ciepła. Szłam spacerem, zatopiona w myślach, po raz kolejny rozpamiętując to, jak życie mi się poukładało i dlaczego pewne drzwi zostały bezpowrotnie zatrzaśnięte. Na co mam wpływ, a na co nie mam? I skoro nie mam, to gdzie przebiega granica, poza którą każdy z nas jest tylko małą łódką, rzucaną po falach “przeznaczenia”? Po co się starać i po co się “szarpać”, skoro wszystko, na czym nam zależy, może nam zostać w każdej chwili odebrane? Oczywiście, że pytania egzystencjalne z cyklu “po co tu jesteśmy” i “czy to w ogóle ma sens” galopowały mi przez głowę.

I w samym środku tej burzy myśli nagle zapanowała absolutna cisza. Wtedy właśnie to do mnie dotarło. Jedno, jedyne pytanie, które zmieniło całe moje życie. Wszystko inne chwilowo przestało mieć znaczenie, bo instynktownie wiedziałam, że oto w tej jednej chwili moje życie zostało odmienione… Tę myśl, która wtedy do mnie przyszła, zapamiętam do końca życia, bo w istocie życie jej zawdzięczam:

“Skoro nie mam wpływu na pewne aspekty swojego życia, skoro pewne sprawy zadziały się wbrew mojej woli i nie mogę zrobić absolutnie nic, aby to zmienić, to może zacznę świadomie podejmować decyzje w tych dziedzinach swojego życia, na które mam wpływ? Może zrobię EKSPERYMENT i zacznę zarządzać swoim życiem tak, jak dobry manager zarządza firmą?”

Jeśli nadal czytasz, to pozwól tym słowom trochę wsiąknąć… Zapuścić korzenie…

W tamtej chwili moje życie zmieniło się na zawsze, bo nigdy już na nic nie popatrzyłam tak samo. Wszystko – każda sprawa, każdy aspekt, każde nowe wyzwanie – absolutnie wszystko w moim życiu zyskało nową, nieznaną mi wcześniej perspektywę. Ale stało się coś jeszcze. Potraktowanie czasu, który mam do dyspozycji w tym życiu, jako okazji do eksperymentu sprawiło, że zaczęłam brać we własne ręce ODPOWIEDZIALNOŚĆ za swoje własne życie. Przestałam być ofiarą (okoliczności, ludzi i ich humorów, wspomnianych na początku sytuacji, gdzie coś “wypada” lub “nie wypada”), a zaczęłam być twórcą swojego życia. Zaczęłam świadomie wybierać pewne aspekty oraz świadomie odrzucać inne. Zrozumiałam wreszcie, że w życiu nie ma żadnego rycerza na białym koniu. Nikt nie przyjedzie, by mnie uratować. Sama muszę wziąć odpowiedzialność za swoje życie we własne ręce.

Być może to wszystko już wiesz. Może miałaś koło siebie cudowną osobę, która to wszystko powiedziała Ci już dawno temu. Ja niestety nie miałam tyle szczęścia. Nie było przy mnie nikogo, kto by mi powiedział, że mogę decydować sama za siebie. Że nie muszę pytać o zgodę. Że moje życie należy do mnie i wcale nie muszę ciągle liczyć się z tym, czego chcą ode mnie wszyscy wokół. Że mogę zmienić swoją własną perspektywę. I że mogę przy tym wszystkim świetnie się BAWIĆ, eksperymentując i testując w życiu różne rozwiązania. Oczywiście, że biorę pod uwagę to, by przy okazji nie ranić osób wokół siebie. A odkąd zostałam Mamą, w centrum mojej uwagi zawsze są dzieci. Ale perspektywa dystansu i ciekawości nadała mojemu życiu zupełnie nowy sens.

Eksperymentuj!

Do tego właśnie chcę Cię dziś zachęcić. Może nie od razu i nie ze wszystkim, ale zacznij od małych kroczków. Chodzisz do klubu fitness? Wybierz się na zajęcia, które do tej pory omijalaś szerokim łukiem (jeśli oczywiście nie masz przeciwwskazań) – jeśli Ci się nie spodobają, utwierdzisz się w przekonaniu, że miałaś rację, a jeśli je polubisz – bonus! Nie pamiętasz, kiedy ostatnio byłaś na basenie? A może nie lubisz siebie w stroju kąpielowym? Moja osobista Teściowa zaczęła chodzić na aquaaerobik w wieku 60+ Przełamała się i spróbowała, zgarnęła znajome z Klubu Seniora i zasuwają sobie teraz we trzy, zupełnie się nie przejmując, że kształty obfite 😉 Małe kroki, które wyprowadzą Cię poza strefę komfortu, mają moc zmieniania życia. Tak sama żyję i tak pracuję z moimi Klientkami, i Ciebie też do tego zachęcam!

Śledź swoje postępy, zbieraj i zapisuj dane, by co jakiś czas je przeglądnąć i zobaczyć, jak daleką drogę przeszłaś. Stwórz swoją własną, unikalną “Instrukcję Obsługi” poprzez odpowiadanie sobie na pytania takie, jak: “Jak się czułam, gdy spróbowałam X”, czy “Co podpowiedziała mi intuicja, gdy po raz pierwszy zrobiłam Y?” Ten proces pomoże Ci przetestować własne hipotezy, zebrać dane i wyciągnąć wnioski podobnie, jak robią to naukowcy w laboratoriach. Pomoże Ci również zwiększyć świadomość samej siebie oraz pomoże Ci ufać sobie, gdy będziesz podejmować decyzje nie tylko małe i codzienne, ale przede wszystkim te duże, potencjalnie zmieniające życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *